Uncategorized

Praca w korpo po filologii- czy warto?


Kierunek studiów wybieramy albo z pasji albo dla pracy, którą możemy potem wykonywać. W moim przypadku z obydwu powodów wybrałam filologię. Z początku miała być fińska, ale ostatecznie skończyłam w nieco cieplejszych rejonach wydziału, czyli na filologii hiszpańskiej. 

Jak każdy student filologii swoją karierę zaczynałam od korepetycji i lekcji w szkołach językowych. Po zdobyciu dyplomu przyszedł czas na „poważną pracę”, czyli szukanie ciepłej posadki na etacie, która wtedy wydawała mi się niezbędna do uzyskania niezależności finansowej.

Wiele osób, w tym również ja, jako pierwszą pracę po studiach wybiera etat w jednej z międzynarodowych korporacji, których obecnie na polskim rynku jest na pęczki.

Czy jest to dobry krok? Czego można się tam spodziewać? Jakie są moje osobiste doświadczenia z pracy w korpo?

Jakich ofert pracy w międzynarodowych korporacjach mogą się spodziewać absolwenci filologii?

  • obsługa klienta; bardzo szerokie pojęcie, ale taka posada najczęściej wymaga jedynie znajomości wybranego języka obcego na poziomie co najmniej B1. Reszty nauczysz się już pracując.
  • specjalista ds. marketingu; taka osoba oprócz bardzo dobrej znajomości języka powinna biegle obchodzić się z mediami społecznościowymi, mieć lekkie pióro i znać trendy panujące w danym kraju;
  • specjalista ds. księgowości; w tym dziale bardzo często znajdą pracę osoby z wykształceniem filologicznym, a księgowości nauczą się „przy okazji”. Bardzo dużo procesów jest zautomatyzowanych lub bardzo ściśle sprecyzowanych, więc często dostaje się „instrukcję obsługi” i robisz krok po kroku to, czego od ciebie wymagają;
  • specjalista w dziale HR lub ds. rekrutacji; jeżeli firmy poszukują osób ze znajomością języków obcych, to potrzebują również pracowników, którzy te umiejętności zweryfikują podczas rekrutacji. I właśnie wtedy pojawiają się filolodzy, cali na biało, którzy mają kwalifikacje do przeprowadzania tego typu rozmów;
  • specjalista ds. technicznych lub IT; praca w korpo opiera się na systemach informatycznych, np. księgowych, które od czasu do czasu się psują. Wtedy pracownicy potrzebują wsparcia technicznego w różnych językach. Dlatego jest zapotrzebowanie na osoby ze znajomością danego języka obcego, a wszystkich kwestii technicznych, procedur, rozwiązywania problemów mogą nauczyć się już na danym stanowisku;

Jak widzicie możliwości jest nieskończenie wiele, ale wszędzie podstawą jest znajomość języka obcego na dość wysokim poziomie. Całej reszty nauczą was w trakcie pracy.

Pierwsza praca

Jak już wspomniałam, jeżeli ktoś szuka ciepłej posadki tuż po studiach, często wybiera pracę w korporacji. Owocowe wtorki, brak dress codu, dofinansowanie kursów językowych, zniżki pracownicze, praca zdalna i inne benefity są dobrą przynętą dla absolwentów, dla których dotychczas to wszystko pozostawały w sferze marzeń. Jak tu nie skorzystać z tylu „darmowych” dobroci?

Nie ukrywam, że praca w korporacji, mimo wielu wad, jest dobrą opcją jako pierwsza etatowa praca. Kształtujesz swoje nawyki, jeżeli chodzi o organizację pracy i work-life balance. Wciąż wiele się uczysz, nie tylko w kwestiach technicznych, ale także o relacjach międzyludzkich. Zarabiasz swoje pierwsze pieniądze i jednocześnie korzystasz z benefitów, które jeszcze niedawno dla zwyczajnego studenta były bardzo odległym marzeniem.

Atmosfera w pracy

Korporacja większości z nas kojarzy się z odwiecznym wyścigiem szczurów. Otóż może was zdziwię, ale nie zawsze tak jest. A przynajmniej nie od początku.

Bardzo wiele zależy od tzw. management’u, czyli tych, którzy rządzą całym biurem czy organizacją. Nie bez powodu mówi się, że ryba psuje się od głowy. Tak też jest w dużych korporacjach. Poza tym, ogromny wpływ na nastroje ma także zgrany (bądź nie) zespół, czyli ludzie, z którymi bezpośrednio współpracujesz. Zdarzają się osoby z sercem na dłoni, które chętnie pomogą, ale trzeba też się liczyć z „wredziznami”, które żywią się niezdrową rywalizacją i nie szukają w pracy przyjaciół.

Kontakt z językiem

Ogromnym plusem pracy w międzynarodowej korporacji jest codzienny kontakt z językiem. Na porządku dziennym jest komunikacja wewnętrza w języku angielskim, więc to taki must-know. Bez minimalnej znajomości angielskiego nie zostaniesz przyjęty do tego tajemnego kręgu.

Poza tym, oczywiście to co nas filologów najbardziej interesuje, każdego dnia mamy kontakt z naszym wyuczonym językiem. Najczęściej zarówno w piśmie (emaile, komunikatory), jak i mowie (telefony, live chat). To zależy od naszego stanowiska, ale jest możliwość kontaktu ze współpracownikami z danego kraju lub naszymi klientami.

To jest ogromna zaleta, bo nie łudźmy się, używanie takiego codziennego, żywego języka, kiedy nie mieszkasz w danym kraju jest mocno utrudnione. A tutaj masz okazję szlifować swoje umiejętności z nativami.

Weźmy sobie mnie samą za przykład. Po skończeniu studiów sądziłam, że znam portugalski na dość dobrym poziomie, a na pewno komunikatywnym. Co prawda mieliśmy tylko lektorat chyba dwa razy w tygodniu, ale zawsze coś! A tu nagle odbieram telefon od Portugalczyka i mam wrażenie, że mówi do mnie po chińsku! Nie żartuję, historia z życia wzięta. Dlatego tak ważnym jest korzystanie z rzeczywistych źródeł języka, a nie tylko z podręczników, często nieaktualizowanych.

To teraz czas na ostateczne wnioski.

Czy warto pracować w korporacji po filologii?

Moim zdaniem, dla filologa praca w międzynarodowej korporacji jest świetną opcją jako pierwsza praca. Jednak bardzo łatwo się zasiedzieć i przestać rozwijać. Umówmy się, ciepła posadka na etacie rozleniwia i raczej zniechęca do dalszego rozwoju i poszukiwania własnej drogi. Dlatego polecam, ale nie na długo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.